jeden z pierwszych klipÓw yachfilmowych-powstaŁ na zamÓwieniejurka owsiaka i waltera cheŁstowskiego- twÓrcÓw 1 finaŁu wielkiej orkiestry ŚwiĄtecznej pomocy.
V, Voo Voo Voo Voo - Głupie to bo to głupie, co w życiu zdarza się że nagle tak opuszcza cię głupio, gdy czujesz że lubisz siebie a ciebie nikt nie lubisz siebie a ciebie nikt nie i dlatego niekiedy od życia chcę by czasem też bawiło mnie 2012, Voo Voo V, Voo Voo Voo Voo - Faza IV Któregoś dnia Wróciłem do domu Po dłuższej nieobecności Zapukałem do drzwi Otworzył mi jakiś człowiek Przyglądał mi się badawczo A jego twarz wydała mi się dziwnie znajoma Był identycznie jak ja ubrany Voo Voo V, Voo Voo Voo Voo - Faza III Chodnik ten sam, a dziś jakiś inny Dobrze go znam, a dziś gubię się Coś myli krok zawsze tak zwinny Jeszcz parę metrów, jeszcze parę metrów Kikuty drzew, tak kiedyś znajome Wrogie dziś, kaleczą mnie Idę sam, nieznany nikomu Voo Voo V, Voo Voo Voo Voo - Faza II Oni mówią do mnie dużymi literami Ja naprawdę nie rozumiem z tego nic a nic Przykucnięty w domu z żelaznymi zasłonami Przywalony wielkim strachem, przerażony liczę dni Jaki był początek nie pamiętam wcale Tyle tylko, że od dwóch tygodni już nie mogę spać Chciałem księżyc zgasić, żeby mnie nie mogli znaleźć Voo Voo V, Voo Voo Voo Voo - Esencia Już niebawem pewnie zdarzy się że Przyjdzie pora stąd zabierać się Umrzesz ty, umrę ja i już koniec, więcej nic Nie zdarzy się nam. A jeśli będzie wtedy padał śnieg I otuli ludzi w biały pled Umrzesz ty, umrę ja, a ten rój zziębniętych ciał V, Voo Voo Voo Voo - Do stopki jak ci tam Stopku w niebie jak tam jest czy dbają o ciebie czy dają dobrze zjeść czy po obiedzie spada nagle z niebie deszcz tych cieniutkich fajek gdy taka potrzeba 2012, Voo Voo V, Voo Voo Voo Voo - Co było to było miło się tak siedzi w barze na rogu ulicy gdy nie ma się czym zająć lepiej zająć się niczym a w knajpie jest nieładniej raczej zwietrzałe dość wino pewnie niebawem padnie i 2012, Voo Voo V, Voo Voo Voo Voo - Ballada w kratkę W ponurej Szkocji, wśród torfowisk, Tam gdzie jeziora brzeg Loch Nes, We mgle i w deszczu z głębi wody Wynurzał się straszliwy łeb... To Nessie, potwór z żeńskiej linii, O ktorej już zapomniał świat, O której całkiem słuch zaginął, Voo Voo V, Voo Voo Voo Voo - Wizyta II Lewa dłoń masuje skroń Obolałą od upału czy mieszania win Prawej dłoni ruch dotyczy much Tak bardzo dokuczliwych − to zakłóca myśl Już ósmy dzień przy oknie tkwię I czekam Piwa łyk dogodzi mi V, Voo Voo Voo Voo - Faz Ulepię od nowa I morza i lądy Obsypię garściami Pachnących łąk Pozrywam granice Zadepczę ich ślad I z gór czekolady Zbuduję mój świat Voo Voo V, Voo Voo Voo Voo - Wizyta I Wizyta I Kiedyś byłem tak zupełnie sobie obojętny Życie zastygło i czas płynął niemal poza mną I dopiero niedawno nagle stał się cud Tak wyraźnie zobaczyłem, że jestem większy od siebie Rosłem z dnia na dzień, a ciało moje jakby się kurczyło, V, Voo Voo Voo Voo - Planetarium w akwarium Gdy się w niebie zrobi dziura To w tę dziurę dawaj nura! Już szybujesz w głębi toni, Nikt cię tutaj nie dogoni. Granatowe wkoło morze, W nim komety jak węgorze Z plecionymi warkoczami Voo Voo V, Voo Voo Voo Voo - Słonie na balkonie Dziś na świecie pierwszy kwiecień, Więc dorośli oraz dzieci Zamieniają się w kłamczuchów! I uchodzą im na sucho Same super niespodzianki, Bujdy, żarty, wymyślanki, Każdy pomysł wystrzałowy, Który strzelić chciał do głowy! Voo Voo V, Voo Voo Voo Voo - Front torowania przejść Gdybym świt przywitał choć raz, Nie czując jak mózg zgniata ciężki głaz. Strącił go jak z powieki pył, I nie wadząc nikomu w jakiejś jamce się skrył. Tam powołałbym Front Torowania Przejść, Aby mógł w każdy kąt święty spokój wejść. Wtedy nikt nie traciłby sił V, Voo Voo Voo Voo - Będę żył Ludzie, muchy, koty, w rurach szmer. Spoza Twoich ramion, snując się. I ten namolny ból, co wgryza się w czaszki tył, Mówią, że dzisiaj będę żył Voo Voo V, Voo Voo Voo Voo - Miłobyło by Patrzę, się gapię w jeden punkt, A mu ani drgnie Niby się zmienia stan skupienia, To stek bzdur Nic nie rusza cię Choć to nie łatwe gdy Tak dużo słów Ludzi dużo i 2010, Voo Voo V, Voo Voo Voo Voo - Bez obroży Tak jak psa bez obroży Dziś po nocy nosi mnie. Gdyby nie palec boży Pewnie zgubiłbym się w niej. Czasem psu wielkie morze Truje każdy mózgu zwój. A gdyby nie palec boży Voo Voo
1. Rapatapa to ja (Rapatapa to ja 1995) • 2. Nim stanie się tak jakby nigdy nic (To nie jest VOO VOO - Zespół Gitar Elektrycznych 1991) • 3. To nic złego (Waglewski gra-żonie 1991) • 4
30 lat istnienia zespołu Voo Voo to okoliczność szczególna. To wielkie święto zespołu i jego wielbicieli. Wydawcapłyty firma ART2 Music uznała, że w tę szczególną rocznice, winna jest fanom zespołu specjalne wiecejNośnik: 5CD + 2DVDLiczba nośników: 7Oprawa: twardaDystrybutor: AgoraMiejsce i rok wydania: Warszawa, 2015Data premiery: 5903111491161 Nasza cena: 119,99 zł / zł Oszczędzasz 20% (30,00 zł). najniższa cena z 30 dni: Kupujesz od samego wydawcy Dostawa już od 9,99 zł Darmowa wysyłka od 140 zł Bezpieczne transkacje Łatwy zwrot towaru Kupuj i sprawdź spokojnie w domu. W ciągu 14 dni możesz odstąpić od umowy bez podania przyczyny. Pokaż szczegóły 14 dni na odstąpienie od umowy Najważniejsza jest Twoja satysfakcja z zakupów. Zamówione u nas produkty możesz zwrócić w ciągu 14 dni bez podania przyczyny. Bez stresu i obawDbamy o Twoją wygodę, dlatego w naszym sklepie dokonasz zwrotu na korzystnych kreator zwrotówWszystkie zwroty w naszym sklepie obsługiwane są przez prosty kreator zwrotów, który daje możliwość odesłania do nas paczki lat istnienia zespołu Voo Voo to okoliczność szczególna. To wielkie święto zespołu i jego wielbicieli. Wydawcapłyty firma ART2 Music uznała, że w tę szczególną rocznice, winna jest fanom zespołu specjalne więcej30 lat Voo Voo (edycja kolekcjonerska) [BOX: CD + DVD] - Voo Voo Oddajemy w Państwa ręce kilka naszych płyt w nadziei, że znajdziecie odrobinę czasu na ich wysłuchanie. Czy warto – nie wiem… Mamy do nich stosunek rodzicielski. Niektóre rodziły się w bólach i pocie czoła, inne zaś z łatwością i niemalże w biegu, ale czasem długo czekały na nadanie im imienia. Tworzyły je różne osoby na swój obraz i podobieństwo, wypracowując wspólne, nasze, rozpoznawalne brzmienie. Te płyty powstawały w różnych okolicznościach, dlatego ich wymowa i nastrój są odmienne. Zawsze jednak były nasze, dla nas najważniejsze, najpiękniejsze i najmądrzejsze. Pewnie niektóre nieco się zestarzały, ale to chyba naturalne… Mało kto młodnieje z czasem, choć niekiedy jego upływ dodaje urody… Dziś nie wszystko nam się w nich podoba i parę rzeczy byśmy poprawili, podogrywali, zaaranżowali i wykonali inaczej, ale oczywiście w życiu się do tego nie przyznamy. To chyba zrozumiałe, rodzice kochają swoje dzieci za wszystko i mimo wszystko… Zdarza się natomiast, że na starość sami dziecinnieją (i to też można usłyszeć w naszych nagraniach). Byłoby miło, gdybyście odnaleźli odrobinę siebie na tych płytach… czego sobie i Państwu życzę. Wojciech Waglewski 30 lat istnienia zespołu Voo Voo to okoliczność szczególna. To wielkie święto zespołu i jego wielbicieli. Wydawca płyty firma ART2 Music uznała, że w tę szczególną rocznice, winna jest fanom zespołu specjalne wydawnictwo. Wydając BOX 30 lat Voo Voo postanowiła rozpocząć proces wznawiania kompletnej dyskografii zespołu, uzupełnianej nieznanymi, niepublikowanymi materiałami archiwalnymi, ale też zupełnie nowymi, jak zapis koncertu z Jarocina 2015 z udziałem wspaniałych gości. Płyty mają remasterowany dźwięk. Wydawnictwo 30 LAT VOO VOO zawiera: zremasterownych albumów: Voo Voo (1986) / Sno –powiązałka (1987) / Łobi – jabi (1992) / Z środy naczwartek (1995) / Oov Oov (1998) dwie premierowe płyty z zapisami koncertów: „JAROCIN 2015” - koncert z okazji VOO VOO zrealizowany podczas Festiwalu w Jarocinie 18 lipca 2015 r., z udziałem Alima Qasimova, Fargany Qasimov i Natalii Przybysz oraz koncert „Przy Lampce”, nagrany w ramach projektu Szczecin Unplugged w kwietniu2012 r. historię zespołu autorstwa Piotra Metza – Redaktora Programu 3 Polskiego Radia i wiele zaskakujących, archiwalnych zdjęć.
Posłuchaj Voo Voo w ulubionych serwisach cyfrowych!http://smarturl.it/oovoovNieodkryta do końca i nie przez wszystkich zrozumiana perełka w dyskografii Voo V
Miejsce: ParlamentGdańsk, ul. Św. Ducha 2Cena biletu Standard : 79 PLNVoo VooAgencja PW Events zaprasza 27 maja do klubu Parlament na wyjątkowy koncert VOO VOO. Będziemy mieli okazję przekonać się, że formacja pod wodzą Wojtka Waglewskiego nie straciła rockowego pazura. Już od momentu wydania pierwszej płyty w 1986r. zatytułowanej po prostu 'Voo Voo' ich twórczość wymyka się wszelakim klasyfikacjom i próbom szufladkowania. Na koncercie w Parlamencie usłyszymy przekrojowy materiał, począwszy od wczesnego okresu ocierającego się o muzyczyną awangardę, a kończąc na nastrojowej, ostatniej płycie '7'. Sam Wojtek Waglewski tak wypowiada się o swojej sztuce: "Jest kłopot z klasyfikacją...To, co gramy jest wynikiem sumy doświadczeń muzyków VOO VOO. Myślę, że to się wpisuje w ogólny pejzaż muzyki współczesnej, która najczęściej jest dziś eklektyczna. To znaczy zawiera elementy muzyki klasycznej, etnicznej, jazzowej, rockowej i nawet tanecznej.” Będzie to podróż przez muzyczne fascynacje i inspiracje członków VOO VOO ...czyli tak naprawdę nie wiadomo czego się spodziewa. Na pewno dobrej muzyki, pozytywnej energii ze sceny i niesamowitego klimatu na widowni!Voo Voo istnieje nieprzerwanie już ćwierć wieku. To jedna najbardziej żywotnych i pracowitych marek w historii polskiej muzyki. W ich nagraniach usłyszeć można echa najróżniejszych światów, dziś już klasycznych, ale nade wszystko bardzo osobisty świat Voo Voo. Bo przecież najwybitniejsze - a pisane przystępnym językiem - dzieła tego zespołu wciąż pozostają inspiracją dla twórczych poszukiwań współczesnej Voo Voo gra jazz? Tak, bo w tej muzyce jest jazzu nieskończoność i rozpęd...Czy gra rocka? Tak, bo w tej muzyce jest rocka prostota i motoryka... Czy gra coś jeszcze? Na pewno! W przypadku nawet najbardziej rockowych dokonań tego bandu słychać elementy muzyki etnicznej, czasem takie też niekonwencjonalne instrumentarium. Zespół lubi też dialogować z artystami z wielu stron świata (od Azji, przez Podhale, po Amerykę Południową i Afrykę). Wszystko to składa się na sztukę daleką od utartych podziałów i skostniałych rygorów. I jest to zawsze „artystyczna wypowiedź bezpretensjonalna”. A ten ostatni fakt potrafią odnotować i docenić nawet ci, którzy jakoś specjalnie nie sympatyzują z Voo Voo...W dorobku grupy jest dziś około 40 płyt oraz rokrocznie blisko 100 koncertów! Nagrywają i koncertują od duetów: Wojciech Waglewski & Mateusz Pospieszalski, Wojciech Waglewski & Bartek „Boruta” Łęczycki, w ścisłym składzie (Wojciech Waglewski – gitary, śpiew, Mateusz Pospieszalski - saksofony, śpiew; Karim Martusewicz - bas, Michał Bryndal - perkusja) oraz – jako się rzekło - z wyjątkowymi gośćmi. Na nowych płytach [(„Samo Voo Voo” (2008), „Wszyscy muzycy to wojownicy” (2010)] tych gości nie usłyszymy, ale na poprzednich występowali Małgorzata Walewska, Urszula Dudziak, Kasia Nosowska, Tomasz Stańko, Joszko Broda, Luis Ribeiro, czy Mamadou Diouf. Praktycznie, nie było roku by zespół nie zaskakiwał jakąś nową propozycją płytową, jakże często z kompletnie odmiennych stylistycznie i brzmieniowo światów. Do najważniejszych z nich zaliczyć trzeba wydawnictwa studyjne: „Voo Voo”(1985), „Sno-powiązałka” (1986), „Małe Wu Wu” (1988), „Z środy na czwartek” (1989), „Seszele” (1989), „Zamienie Piątego Słońca” (1991), „Zapłacono” (1994), „ooV ooV” (1998), „Płyta z muzyką” (2000), „Płyta” (2002), „Voo Voo z kobietami” (2003) i „Voo Voo XXI” (2006).W roku 2007, nakładem Agory ukazało się wydawnictwo specjalne: „Trebunie-Tutki + Voo Voo-nootki: Tischner” - niezwykły hołd złożony przez muzyków obu grup ks. prof. Józefowi Tischnerowi (1931-2000). Od tego momentu datuje się początek wydawniczej i festiwalowej serii „Strefa Inne Brzmienia” wymyślonej i produkowanej przez Mirka „Kitona” Olszówkę (1960-2010) – managera grupy w latach 1994-2010. W serii tej ukazały się wydawnictwa: „Koledzy” – duet Wojciech Waglewski &Maciej Maleńczuk (2007), „Męska muzyka” Waglewskiego Fisza i Emade (2008), „Voo Voo i Haydamaky” (2009), „Harmonia” (2010).W maju roku 2011 Voo Voo poniosło jednak kolejną wielką stratę. Zmarł Piotr „Stopa” Żyżelewicz – jeden z najlepszych perkusistów Polsce. Współpracował z wieloma zespołami muzyki rockowej, debiutował na początku lat 80. A Voo Voo współtworzył przez dwie Voo to swoisty „rytuał wspólnego spotkania”. Przez wszystkie te lata odbyło się tych wystąpień ilości niezliczone. Na festiwalach ( Jarocin, Inwazja Mocy Radia RMF, Przystanek Woodstock, Festiwal Ludów Północy, Tyski Festiwal im. Ryśka Riedla, Festiwal Union Of Rock w Węgorzewie), w polskich teatrach, filharmoniach i klubach, na festiwalach filmowych (Lato Filmów) i teatralnych (Malta w Poznaniu), w radiowych i telewizyjnych studiach koncertowych. Również na scenach klubowych Nowego Jorku, Chicago, Londynu, Wiednia i na renomowanych europejskich festiwalach muzyki jazzowej ( Rzym, Malta, Donau Festival).W roku 1995, Wojciech Waglewski - lider i dostarczyciel „repertuaru” grupy - został uhonorowany „Paszportem Polityki” za "łączenie muzyki różnych kultur". W latach: 1994, 2008, 2009 został laureatem „Fryderyka” - najważniejszej nagrody polskiego środowiska muzycznego (kategoria: „Kompozytor Roku”). Waglewski jest współtwórcą nazwy „Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy” oraz autorem jej hymnu. Każdy z muzyków Voo Voo współpracuje również z innymi formacjami. Waglewski, Pospieszalski i Martusewicz realizują swoje autorskie projekty. Waglewski i Pospieszalski zajmują się produkcją muzyczną płyt uznanych polskich wykonawców. Te doświadczenia i doskonały warsztat pozwalają wciąż udoskonalać oryginalne brzmienie grupy. Ale nikt tak do końca pewno nie wie, jak nazwać muzykę Voo Voo. I dobrze - wystarczy słucha... I to duchem a nie (tylko) uchem... I pamięta, że tu, jak w dobrym kinie, niektóre rzeczy dzieją się poza słowami i poza kadrem...(autor tekstu: Maciej Proliński) godzinach” (live)”
Voo Voo to jeden z najoryginalniejszych zespołów na polskiej scenie rockowej, który w swojej muzyce ze świetnym skutkiem połączył rock z jazzem i folkiem różnych rejonów świata. Grupa powstała w 1985 roku w Warszawie, jej założycielem jest Wojciech Waglewski - kompozytor, autor bardzo ciekawych metaforycznych tekstów, gitarzysta
Kasia Nosowska & Voo Voo – Nim stanie się tak 330 16 6 19 marca 2019 20 komentarzy pantwardowski Plus ▌▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌ ▌╔══╗▌▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌ ▌║╔╗║╔══╗ ╔══╗▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌ ▌║║╚╝╚╗╔╝ ╚╗╔╝▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌▌╔═══╗▌ ▌▌▌ ▌║╚═╗▌║║▌ ▌║║╔═══╗▌▌ ▌▌▌▌╚╗╔╗║▌ ▌▌▌ ▌╚═╗║▌║║▌ ▌║║╚╗╔╗║╔═ ════╗║║║║▌ ▌▌▌ ▌╔╗║║▌║║▌ ▌║║▌║╚╝║╚╗ ╔══╗║║╚╝╚╗ ▌▌▌ ▌║╚╝║▌║╚═ ═╝║▌║╔═╝▌║ ║╔╗╚╝║╔═╗║ ▌▌▌ ▌╚══╝▌╚══ ══╝╔╝╚╗▌▌║ ╚╝║▌╔╝╚╗║║ ▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌╚══╝▌▌║ ╔╗║▌╚══╝║║ ▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌║ ║╚╝╔╗▌▌╔╝╚ ╗▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌╔╝ ╚══╝║▌▌╚══ ╝▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌╚═ ════╝▌▌▌▌▌ ▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌▌▌▌▌▌▌▌ ▌▌▌ MIŁEGO WIECZORU ŻYCZĘ I POZDRAWIAM SERDECZNIE ..MARTUNIU..❤❤❤😊😊😊 Odpowiedz Ocena 6/6 w marcu 2019 mikstura Plus @shero84 Kurcze ale miło, człowiek jednak potrzebuje takiej motywacji ❤ Odpowiedz w kwietniu 2019 dziadeklew Ładne wykonanie 👍 miło słyszeć było cię znowu 👍😉❤ Odpowiedz Ocena 6/6 w marcu 2019 jakar575 Plus Odpoczynek od mocnych,rockowych kawałków? Całkiem zresztą fajny 🙂 +1 Odpowiedz Ocena 6/6 w marcu 2019 mikstura Plus @jakar575 Oj tak - z Kaśką można konie kraść i pośpiewywać przy pichceniu 🙂 Odpowiedz w kwietniu 2019 kate1155 Plus Marta, bardzo pasujesz tutaj....świetnie brzmi Twój głos 🙂 Odpowiedz Ocena 6/6 w marcu 2019 Brak komentarzy
Zwaliło mnie z nóg Lyrics: Wlewał we mnie ciepły rum / I znów słuchałem jego słów / I dłużej bym mógł / Bo wtedy mój Bóg / Cicho w kącie spał / W drugiej flaszce kusił gin / Dla
Wstęp Wydawałoby się, że role muzyka i słuchacza podczas występu na żywo są dość sztywno rozpisane. Artysta – poprzez swój występ – staje się nadawcą komunikatu, którego odbiorcą jest widz i słuchacz. Pojawia się jednak pytanie, czy publiczność reagując na występ pozytywnie lub negatywnie nie wysyła w kierunku artysty odpowiedzi? I czy artysta, który podczas swego występu nagle staje się odbiorcą tej reakcji publiczności pozwala jej w jakikolwiek sposób wpłynąć na to, co gra? Jeśli miałoby to miejsce, publiczność z biernego słuchacza stałaby się kreatorem występu, być może nie na równi z artystą, lecz również przyczyniając się do finalnego efektu danego występu. Temat ten był podejmowany rzadko, głównie bowiem zjawisku koncertu naukowcy, organizatorzy i promotorzy przyglądają się by stwierdzić, dlaczego coraz mniej osób przychodzi na koncerty. Z kilku publikacji oscylujących wokół zagadnienia obustronnego wpływu artysty i publiczności wymienić można przede wszystkim pracę Raymonda McDonalda i Greame’a Wilsona1, którzy przeprowadzili wywiady z jedenastoma muzykami jazzowymi. Według ich badań, „Nastawienie [pytanych artystów – MG] do publiczności sięga od niechęci do braku zainteresowania”, publiczność postrzegana jest z pewnym rozdrażnieniem jako grupa, która chce słuchać jedynie znanych sobie piosenek, lub po prostu zainteresowana tylko piciem alkoholu. Interesujące są również wnioski Gaila Branda i którzy (na podstawie wywiadów z siedmioma jazzowymi muzykami i dziesięcioma osobami z publiczności) badali, co wpływa na muzyków podczas występu. Jak się okazało, publiczność znacząco wpływa na muzyka – zarówno pozytywnie jak i negatywnie. Muzyk stawia publiczności warunki (gram jak gram i mam nadzieję ze się to spodoba): publiczność ma SŁUCHAĆ i nie przekraczać psychologicznych i fizycznych granic. To muzyk dobiera repertuar, publiczność zaś jest doceniana jako katalizator dobrego występu. Muzycy są w stanie ciągłej słodko-gorzkiej walki z publicznością powstrzymując ten negatywny wpływ i biorąc pozytywny. Muzycy nie dowierzają cichej i niereagującej publiczności, ale publiczność rozgadana i głośna, dzieląca się spostrzeżeniami jest również niemile widziana. Do tej pory w Polsce nie opublikowano wyników podobnych badań, niniejsza analiza zdaje się być więc pierwszą próbą zbadania relacji między muzykiem słuchaczem podczas koncertu. W czasie wywiadów, przeprowadzonych w latach 2016-2017 z twórcami grającymi muzykę w całości lub części improwizowaną, zadano pytania o to: czym jest dobry koncert i jak na muzyczny kształt koncertu wpływa reakcja publiczności. Muzycy są na różnych etapach kariery, ich wiek sięga od 21 do ponad 60 lat. Wywiady odbywały się w większości po koncercie danego muzyka. Wybrane cytatyJanusz Siemienas / / Mów póki jeszcze żyję… (śmiech) Jasne. Wiesz, ty na scenie wydajesz się być nieco zamknięty. Masz w ogóle jakiś kontakt w trakcie grania z publiką, czy wyłącznie ze sobą i zespołem? Odpowiedź wydaje mi się oczywista – publiczność i zespół to dwie odrębne rzeczy. Siebie nie słucham, bo nie muszę. Po prostu gram i to się naturalnie dzieje, a energia płynąca z zespołu jest najważniejsza. Jeśli ktoś cię inspiruje, to grasz trzy razy lepiej, niż gdybyś to samo robił sam w domu. Publika może dodać oliwy do ognia, dać doping, bo czujesz, że ktoś chce tego słuchać, ale najważniejsze jest połączenie na scenie. Jeśli gram z przypadkowymi ludźmi i czasem nie podoba mi się jak grają, to robię swoje, ale bez większego zaangażowania. Chcę mieć to za sobą i tyle, ale są takie układy gdzie każdy na siebie wpływa. Tak było w Boogie Chilli. Działało jak trampolina. Kapela, która naprawdę się słuchała i rozumiała. Wystarczyło mrugnięcie okiem. Ktokolwiek coś dołożył, ty się od tego odbijałeś i byłeś nagle jeszcze wyżej! I wtedy całość to był wysoki lot. Wtedy nie słyszałem publiczności, nie do końca w ogóle byłem świadomy co się dzieje. Po prostu czułem energię i nakręcającą spójność. Michał Bryndal / / To teraz pytanie contra i choć domyślam się co powiesz to jednak je zadam – jaki jest wobec tego wpływ publiczności? [długie milczenie] Na moją grę? Niewielki. Publika buduje nastrój. Może być bardzo miło i to dodaje energii. Miesiąc temu byliśmy ze Stryjo w Meksyku i graliśmy w parku dla masy ludzi. Oni byli dla nas, słuchali uważnie, mimo że atmosfera była piknikowa. To potrafi świetnie zadziałać na nastrój na scenie. Wielka radość, ale szczerze mówiąc nie zawsze tak jest… Czasami się cieszę, że gram w odsłuchu dousznym, bo te reakcje bywają nieco inne. Nie mniej – podejście do grania jest jednak u mnie egoistyczne. Gram dla siebie i dla zespołu, dla dobra całości. Chyba jednak wypadkową tego jest zadowolona publiczność. Win – Win. Andrzej Kubiak / 2017 / Wobec tego bardziej koncentrujesz się na tym by mieć kontakt z własnym wnętrzem czy właśnie skupienie na tym, co grają inni muzycy pozwala wywołać ten opisany wcześniej stan? Jaki wpływ na Twoją grę ma publiczność? Szczerze mówiąc rzadko miałem taki komfort, żebym mógł powiedzieć, że mam dobry kontakt z ludźmi, z którymi gram. Raczej to był konflikt (śmiech). Choć też nie do końca – po prostu sytuacje były zmienne. Jak w rodzinie. Bywało trudno, ale zawsze te relacje były dla mnie ważne. I w tym otoczeniu musiałem sobie znaleźć takie miejsce, żeby uzyskać jakąś żywą interakcję – poszukiwałem bliskości, radości w tym byciu razem. Często się nie udawało. Dużo frustracji, braku połączenia i wrażenie funkcjonowania w martwej sytuacji, ale ciągle chciałem używać tych wszystkich okoliczności tak, by wyprowadzić z nich coś dla siebie. I do tego jest mi potrzebny kontakt przede wszystkim z samym sobą. Wtedy mogę coś wypuścić na zewnątrz. Reakcje ludzi nie są mi do końca obojętne, ale przyglądam się im nieufnie i z dystansem, ale też z uwagą i sympatią. Paweł Szamburski / / Dla mnie [dzisiejszy koncert był – MG] trudny – bo są koncerty, które po prostu idą, a są takie, które nie idą i muszę się z nimi zmagać. Przekłuwanie tego wewnętrznego balona wychodzi ostatecznie na korzyść, bo staje się lekcją. Gdy wszystko idzie gładko i człowiek wychodzi zadowolony to często nic z tego nie wynosi, a po dzisiejszym koncercie wynoszę dla siebie sporo, bo a propos zewnętrznej aury, o której wspomniałeś przy okazji Rafała Mazura, to w pierwszym utworze gdy nawiązałem do poetyki słowiańskiej, ludowej poczułem, że bardzo dobrze mi się gra. Później zrobiłem przerwę, odebrałem energię zewnętrzną i okazało się, że, między mną a tą energią, jest jakaś blokada i zacząłem ją przebijać. Przez kolejne 3-4 utwory szukałem jakiegoś klucza by to złamać, a później wróciłem do bardzo spokojnego, minimalnego grania na klarnet sote i wtedy odnalazłem spójność, wewnętrzny spokój i pewność, że to jest dobre i do końca już dobrze mi się grało. Zdecydowanie nie był to łatwy koncert, bo nie wszystko szło po mojej myśli. Raczej był to koncert pracy, szukania, przełamywania trudności, permanentnej uważności na siebie, ale przez to bardzo szczery i intymny. Mam nadzieję, że dla niektórych osób przez to wartościowy, bo mogli odebrać i usłyszeć coś co nosiło znamiona walki i nie było tylko potoczystą wypowiedzią (…) ale to są już bardzo intymne sprawy i myślę, że część ludzi to odbiera, a część zupełnie nie. Mówię o swoim punkcie widzenia i o tym jak to czułem na scenie. Grigor Leslie / / A czym jest dla ciebie dobry koncert i jak się czujesz gdy taki koncert grasz? Na najlepszych koncertach jestem tylko w swojej głowie i nie wiem nawet, że obok jest publiczność. To jest trans. (…) Podłączasz się do jakiejś planety i takie są najlepsze koncerty. (…) Wczorajszy koncert był dobry, nie zwracałem uwagi na publiczność i patrzyłem gdzieś w przestrzeń… Tak, zauważyłem to. I to właśnie jestem ja. Byłem w tej specjalnej strefie, bo bas w sumie sam gra, nie muszę myśleć jaki teraz dźwięk powinienem zagrać. Zagrał sam, mimo że było trochę pod górkę, bo nie najlepiej się słyszałem, ale to też jest w porządku. Gram już na tyle długo, że wiem jaki dźwięk będzie następny, ale wyzwanie polega na tym, że muszę się odcinać od wszystkiego co przeszkadza i przychodzi z zewnątrz. Gdy to się uda wszystko co się dzieje jest klarowne i można naprawdę porozumiewać się z resztą zespołu, bo my tak naprawdę gramy dla siebie nawzajem, choć wiemy, że ludzie przyszli po to żeby coś przeżyć, więc koncert też należy do nich i jest dla nich. Tak naprawdę gram po to żeby Gerry, Piotr i Lewis byli zadowoleni, a publiczność jest tego świadkiem. Czyli reakcja publiczności nie jest taka ważna? Bardzo często nie jest. Jeśli jestem w tym dobrym stanie umysłu, to kiedy publiczność reaguje, to ja patrzę na nich myśląc „o mój Boże! Publika tu jest!” To mnie zaskakuje, ale też pomaga i daje moc! Oni dostają energię od nas, ale też dają swoją w zamian i to wiele znaczy. W Szkocji często gram jazzowe koncerty na kontrabasie i czasem trafia się występ na przykład w restauracji. I to jest przedziwna sytuacja – my wiemy, że zagraliśmy naprawdę dobrze, ja dotknąłem swojego wnętrza, to była TA chwila, utwór się kończy i… nikt nie reaguje, bo oni jedzą obiad! Nie za bardzo mają jak klaskać i wtedy czujesz się jak przekłuty balon, więc jednak czegoś od publiki potrzebujesz. Potem na sam koniec, jak publiczność wychodzi z restauracji, to nagle wszyscy mówią jak było świetnie i myślisz: „o mój Boże więc jednak im się podobało, jednak słuchali!”… To uczucie, że zabieramy publiczność ze sobą w podróż zdecydowanie wpływa na koncert. U nas nikt w zespole nie lubi przerwy i podziału na dwie części – zbudowałeś coś między sceną a publicznością, chcesz iść z nimi dokądś i nagle mówisz stop i potem zaczynasz wszystko od początku, starając się wrócić w to samo miejsce… Wojciech Waglewski / / To jeżeli już jesteśmy przy koncertach, to zapytam jeszcze o to czy reakcje publiczności mają wpływ na muzyczny kształt koncertu? No pewnie – ale nie wiem, co mam powiedzieć? Mają. Jeśli mam otwarte oczy, jest oświetlona sala i widzę, że połowa ludności wysyła smsy, albo rozmawia ze sobą i komentuje, na przykład mój wygląd, albo Mateusza i tak dalej, to musi mieć wpływ. A mówiąc poważnie… Ja myślę, że muzyka rockowa z jednej strony jest muzyką obrzędową i ona musi wynikać z tego, że jesteśmy na tej scenie, ale jednocześnie służy ludziom, którzy przychodzą na koncert. Czasami mamy koncerty takie bardzo oficjalne, w salach typu filharmonia czy teatr, że gramy w ciszy spowodowanej nie tym, że nie ma reakcji, tylko tym, że ludzie są na przykład wtłoczeni w fotele, skrępowani sytuacją – i to jest dla mnie bardzo niekomfortowe. Lubię tych ludzi, lubię czuć, że oni są. Niekoniecznie, żeby śpiewali z nami. Ciężko powiedzieć, co oni mają robić… Przy okazji Voo Voo jest dosyć łatwo, bo tam śpiewamy jakieś refreny – więc śpiewają albo nie śpiewają. Przy okazji WFE na przykład tego nie ma, ale ja słyszę – to znaczy czuję – że oni są, bardzo głęboko. Tak że reakcja ludzi buduje koncert zdecydowanie (…) Ta atmosfera jest bardzo ważna, bo ona powoduje, że się chce. Że się unosi w powietrze, albo się nie unosi. Waldemar Rychły / / A jak [publiczność] wpływa na muzykę? Ja nie jestem mistykiem. Nie wierzę w cuda i do końca tego nie wiem, ale jak gram to czuję ludzi i to czy coś tę muzykę niesie czy nie i czy wytwarza się jakieś napięcie, czy go nie ma i to wpływa na grę. Bardzo. Natychmiast jest lepiej, a ja nie umiem się zaprzeć i odciąć od tego. A kiedy czuję, że ta muzyka jednak nie wchodzi w ludzi, to jest gorzej. Próbuję to przełamać, ale to jest trudne. Powiedziałeś o tym czego nie możesz odciąć. Kiedyś wspomniałeś mi, że bardzo mocno jesteś skupiony na tym co grają inni w zespole, a ja mam wrażenie, że jesteś bardzo skoncentrowany do wewnątrz… Kiedy gram ten rytm i podkład i ktoś się kładzie z solówką, to muszę tego pilnować w tym sensie by muzykę nieść dalej. Tak jak mówiłem wcześniej – ja wyczuwam sytuację. Jeśli czuję odbiór od ludzi, a w zespole wszystko się zgadza, to możemy te formy przeciągać. Jeśli jest inaczej, a ktoś mimo to przedłuża swoją partię, to wykonuję ruch by to skrócić – zmienię dynamikę, uderzę dzwonkami i muzyk improwizujący to odbierze, a ja dam przestrzeń komuś innemu. I tak się dzieje – takie muzyczne porozumienie jest. Pisałeś też o tym, że jestem dzielącym na scenie… No tak. Trochę jakbyś wszystko porządkował. Nie chciałbym tego tak traktować, ale coś takiego się dzieje. Uważam, że muszę reagować i dbam o to, że idziemy cały czas razem. To jest naturalne, tak samo jak to przewidywanie i dawanie sygnałów. Czasem czuję się z tym trochę głupio, że oni tu kreują te piękne solówki, a ja to przecinam i bach! Następny (śmiech), ale oni idą za tym rzeczywiście i ja jestem takim przekaźnikiem. Czyli co, ten kontakt z energią od ludzi wpływa właśnie na długość improwizacji? Tak. Przede wszystkim. Maciej Sobczak / / Powiedziałeś wcześniej o podawaniu ludziom muzyki w konkretny sposób – jaki wpływ na twoją grę ma publiczność i co sprawia, że koncert jest dobry? Ma bardzo duży. To pewnie też banał, ale muzyk, aktor, ktokolwiek, kto występuje prosi o więź. O to, żeby nastąpiła reakcja i jak jej nie ma, to robi się smutno. Zdarzało nam się grać koncerty, kiedy ta reakcja była mocno ograniczona, szczególnie podczas takich najdziwniejszych koncertów, kiedy grałem dużo utworów wciąż wspominanej przeze mnie wcześniej Morfiny. (…) Zdarzają się występy, kiedy ludzie nie wiedzą z czym to zjeść i dopiero na samym końcu, kiedy ich ośmielisz, zaczyna się takie nieśmiałe, lekkie klaskanie i oczywiście, że świetnie się czuję, kiedy od początku jest ta interakcja, kiedy ludzie wiedzą po co przyszli i dają mi carte blanche, czyli nie muszę się spinać, kłaść gitary na plecy, odstawiać jakichś chałupców, tylko mogę uderzyć akord i uśmiechnąć się do nich. Wtedy z każdym kolejnym utworem gra się lepiej i gra się dla nich. Tak ma chyba każdy? Zdziwiłbyś się (śmiech). Tak? Wiesz, ja nie potrafię się całkowicie wyabstrahować na scenie, to znaczy potrafię, ale to jest szpetne uczucie. Kiedyś z powodu emocji czy nerwów potrafiłem się bardzo mocno zamknąć, czy też znieczulić jakimiś pigułkami. Wtedy te koncerty nic nie znaczyły. Były złe dla ludzi i złe dla mnie. Równie dobrze mógłbym wejść wtedy do piwnicy i zagrać to do ściany. Marek Pospieszalski / / Powiedziałeś o wpływie jednych czynników na drugie. Jak bardzo podczas koncertu masz kontakt ze sobą, a na ile czerpiesz z tego co dzieje się na zewnątrz? Na mnie działa otoczenie i wszystko, co się wydarza dookoła. Skład, którego dziś słuchałeś to też specyficzna historia i zupełnie inna kategoria, ponieważ ja granie z tatą traktuję bardzo blisko i osobiście. Więzy krwi i relacja między nami sprawia, że gdy widzę, że on ma słabszy dzień, albo jest zestresowany, to też bardzo silnie to odbieram. Na mnie też ogromnie odciska się reakcja publiczności – jak ludzie dają mi sygnał, że chcą więcej, to potrafię pójść za tym bardzo daleko i wówczas wspólnie się bawimy. Dla mnie publiczność jest współtwórcą tego, co się dzieje – jesteśmy w jednej przestrzeni, coś się buduje i wytwarza, a bodźce, które dostaję, naprawdę zmieniają muzykę. Tomasz Pawlicki / / To ile jest dla ciebie muzyki w nutach, a ile w artykulacji i wykonaniu? Jakie są te proporcje? Ciężka sprawa. Na pewno duży wpływ na mnie ma kontakt z publicznością. Odnajduję jakieś połączenie z słuchającymi i czuję swoiste odbicie, ono powraca i pozwala mi się bardziej otworzyć. To właśnie wpływa na liczbę improwizacji! Wtedy na więcej sobie pozwalam, jakieś dziwne techniki, dźwięki poboczne, onomatopeiczne, gwizdanie… Wówczas wiem, że mogę zaostrzyć tę zupę (śmiech). Piotr Narojczyk / / Pytanie, które mi przyszło do głowy bezpośrednio po dzisiejszym koncercie – czym jest dobre wewnętrzne przygotowanie do koncertu i skąd bierze się tak wysoki, powtarzalny, poziom energii z twojej strony na niemal każdym występie? Zawsze mam wrażenie, że traktujesz instrument jak swojego wroga – jakbyś był na harmonijkę każdorazowo zły… Gram zawsze tak, żeby onieśmielić publiczność. To jest mój cel, co nie znaczy, że gram dla ludzi, wręcz przeciwnie – gram dla siebie i dla zespołu, żeby pokazać jak dobrzy jesteśmy. Nie chodzi o to, żeby ktoś klaskał – jak nie klaszcze to tym lepiej, bo to podnosi poziom zdenerwowania, a kiedy on jest wysoki to wiem, że ludzie przeżyją coś co będą pamiętali na długi czas i wtedy nie ma żadnych ograniczeń. Na scenie właściwie wszystko jest możliwe – nie możesz ukryć emocji, a jak je nieelegancko wyplujesz, wyrzucisz, wyrzygasz, to jest ci to, w pewnym sensie, odpuszczone. Taki rodzaj katharsis czy spowiedzi. Publiczność jest tylko obserwatorem. Jest bierna i obecna tak samo jak statyw do mikrofonu – potrzebujesz go, musisz wiedzieć jak go ustawić by ci służył, ale on nie może się chybotać i ci przeszkadzać. Z drugiej strony, dobra publiczność to taka od której czujesz odbiór. Mogą być trzy osoby i wiesz, że one czują to co się dzieje i to jest dobra publiczność, a mogą być 3 tysiące i może to być fatalna publika, więc ilość nie ma znaczenia. Znaczenie ma odbiór i to co publika oddaje – gdzieś metafizycznie jesteś w stanie się z nimi połączyć. No dobra, a ten kontakt z energią zewnętrzną zmienia muzykę czy nie? W przypadku naszego zespołu zdecydowanie zmienia, bo żywisz się tym co dostajesz, ale to nie zabrania ci postępować z nimi ostro i w pewnym sensie przedmiotowo. Traktujesz ich niemal jak wynajętą dziwkę, muszą przyjąć to na co ja mam dzisiaj ochotę, choć to oni płacą (śmiech). Jeśli jesteś w dobrym humorze i czujesz, że dostajesz dużo, to jesteś dla nich czulszym kochankiem, patrzysz im głęboko w oczy i pozwalasz na więcej, ale jak czujesz, że oni są dla ciebie stalowi i źli to zaczynasz im pokazywać kto tu rządzi i, że nie zawahasz się użyć pasa. Zresztą oni tego chcą! Chcą żebym to ja ich posiadł. Co nie oznacza, że nie szanuję naszej publiczności! Wręcz przeciwnie, chodzi jednak o to by to było całkowicie szczere i ja tak odbieram sztukę i uważam, że muzyka w dzisiejszych czasach jest za delikatna i zbyt uprzejma. Kiedyś muzycy byli skurwysynami, byli niebezpieczni i ich muzyka była niebezpieczna. Jak szedłeś na Jamesa Browna to się kurwa bałeś. Nie wszedłbyś na scenę do Jamesa Browna. Teraz jak wejdziesz na scenę, to cię ściągnie ochrona i po sprawie, a James Brown albo by ci dał w ryj, albo by cię zastrzelił. Uwielbiam niebezpieczną muzykę i lubię się bać artysty. Jak czuję się komfortowo i on mnie wciąga w jakąś grę to to jest kabaret. Lubię też gdy ludzie mnie tak postrzegają – „spojrzę na niego, dam jakiś pozytywny sygnał, ale nie podejdę i nie przybije mu piątki”, wiesz o co chodzi. I tak samo z koncertem – chcę by on był jak najdalej od tego co nas dziś otacza. Teraz społeczeństwo jest pokojowe, tolerancyjne, wszystko można do każdego powiedzieć, miłość i przyjaźń… Brak mi w tym pewnego charakteru, który koncert – uważam – powinien mieć i dać. Ten rodzaj spięcia, przeżycia i przyjęcia czegoś na granicy – sztuka powinna taka być. Sztuka nie powinna cię relaksować, powinna trzymać w niepewności, przytłaczać, powodować konfrontację. Właśnie wtedy przekaz jest prawdziwy. Tomasz Gwinciński / / A co w ogóle buduje dobry koncert i jak na jego kształt wpływa publika? Publiczność jest bardzo ważna i zwłaszcza gdy grasz dużo koncertów pod rząd, możesz myśleć, że czasem publika jest bardzo trudna czy wręcz niechętna tobie i przebijasz się jak przez ścianę. Na dobry koncert składa się wiele czynników, ale gdy coś takiego się wydarza, to masz poczucie wewnętrznej kompatybilności z tym, czego używasz w dźwięku. Nie masz wrażenia, że cokolwiek cię ogranicza i żadna ocena tego nie zmieni, bo udaje ci się pozostać swobodnym przez cały koncert i nie wpaść w żadną pułapkę czy to przypodobywania się, czy odgrywania jakiejś strasznej nędzy z przeszłości… Można powiedzieć, że to droga od Pink Ponga do King Konga. Pozostajesz żywy, a jednocześnie pełen radości i zachowujesz tę dziecięcą radość tworzenia. To może mieć miejsce na poziomie bardzo poważnym, jak jakieś dzieło symfoniczne, czy koncert skrzypcowy, ale może też dotyczyć najprostszego rocka, bo ta energia najprostszej świeżości i kompletnie nieobecnej, jakiejkolwiek rutyny, powoduje, że wiesz, że to był dobrze zagrany koncert. Tak jak dziś. Czytałem, że żaden występ Dylana nie był taki sam, a on czuł, że za każdym razem musi uzyskać efekt spotkania z jakąś niewiadomą w sobie. On nie wie i z tym swoim „nie wiem” musi być obecny na koncercie, a publika ma wtedy wrażenie totalnej nieprzewidywalności. Dlatego warto słuchać, być skupionym i ostatecznie zaskoczonym, bo potem czujesz się oczyszczony i wyzwolony. Wychodząc z takiego koncertu myślisz sobie, że nie jest tak wcale kurwa źle, że życie jest piękne i ma sens, bo jest w nim jakaś tajemnica. A jak jacyś goście przyjeżdżają zagrać, tylko po to by zarobić kasę, to natychmiast wszyscy są zdołowani. Przeprowadzone wywiady: analiza i wnioski Z przedstawionych wyżej wypowiedzi muzyków wynika, że relacja muzyk-słuchacz podczas występu nie jest tak jednoznaczna, jak sugerowałyby to prace MacDonalda, Wilsona i Branda et al. Zauważyć można podział na muzyków, dla których podczas występu najważniejsza jest reakcja pozostałych członków zespołu i na tych, dla których najważniejsza jest reakcja publiczności. Dla muzyków z pierwszej grupy, koncert tworzony jest na scenie, buduje go relacja między członkami zespołu (Siemienas, Bryndal). Wpływ publiczności może być jedynie pozytywnym dodatkiem, muzycy starają się nie odbierać negatywnych reakcji słuchaczy. Pojawia się tu również głos sugerujący, iż – jeśli z różnych przyczyn między zespołem nie ma dobrej atmosfery podczas występu – artysta nie szuka oparcia w publiczności, lecz w samym sobie (Kubiak). Ma to również często miejsce podczas występów solowych (Szamburski). Dla jednego z muzyków publiczność czasem jest tak nieistotna, że potrafi zapomnieć o jej obecności (Leslie). Muzycy z drugiej grupy zdają się ulegać wpływowi publiczności, to ona buduje atmosferę koncertu (Waglewski), to dla niej grają (Sobczak). Zdarza się też muzykom zapraszać słuchaczy do współtworzenia występu – nie poprzez ich bezpośredni udział lecz dostosowując wykonywany utwór do reakcji publiczności (Rychły, Pospieszalski, Pawlicki). Dotarcie do publiczności (Gwinciński) czy wręcz jej zdominowanie, podporządkowanie sobie (Narojczyk) staje się nadrzędnym celem koncertu, tym czynnikiem, który sprawia, że można go uznać za udany bądź nie. Co decyduje o przynależności muzyka do którejś z grup? Jedynym elementem odpowiedzialnym za wpływ publiczności na wykonywaną w danej chwili muzykę wydaje się być nic innego jak tylko i wyłącznie… osobowość samego muzyka. Niniejszy artykuł był oryginalnie odczytem podczas drugiego dnia konferencji MUTE 3, o podtytule: Fani, przeboje i sceny odbywającej się w Krakowie w dniach 18 – 20 maja 2018 roku, zaś treść całych rozmów została w 2018 roku wydana w książce „o muzyce się NIE gada”. Redakcja, research, pomoc merytoryczna: Magdalena GemingFotografia: Renata Domagała Bibliografia: Brand, G. i in. The reciprocal relationship between jazz musicians and audiences in live performances: A pilot qualitative study. “Psychology of Music” 2012,nr 40(5), s. R. & Wilson, G. Musical identities of professional jazz musicians: A focus group investigation. “Psychology of Music” 2005, nr 33(4), s. B. & Burges, M. Creating voice, creating being: An interpretative phenomenological analysis of jazz musicians’ experiences. “Existential Analysis” 2011, nr 22,
VOO VOO - Człowiek Wózków - Akustycznie- Live - Inne Brzmienia 2011. Voo Voo "Człowiek Wózków". Koncert w bazylice oo. Dominikanów na Starym Mieście koncert "Pamięci Mirka Olszówki".
Tekst piosenki: 1. Myślę o nas, a dusza ma bredzi, Czego nie można się od niej dowiedzieć, Dialog był trudny, trzeba już dwóch A życia bacik nie daje nam tchu. Ref.: Podobno ptaki upadły jak ludzie, a jednak bliżej są nieba, siedzę na tyłku z rękami w kieszeniach, a duszy nie tego trzeba... 2. Dumam o nas, a głowa ma bredzi. Na myśl o wieczorze nie mogę usiedzieć. I będzie pięknie i miło ogromnie, niezbyt cnotliwie, niezbyt skromnie. Ref.: Podobno ptaki upadły jak ludzie, a jednak bliżej są nieba, siedzę na tyłku z rękami w kieszeniach, a duszy nie tego trzeba... Nie mów, że nikt Cię nie kocha, nie, Nie mów, że nikt Cię nie potrzebuje, nie, Nie mów, że nikt o Tobie nie myśli, nie, I nie mów, że nikt nie chce Cię znać. Ref.: Wystarczy odrobina nadziei Pozytywne myślenie wszystko odmieni. Wystarczy odrobina nadziei Pozytywne myślenie wszystko odmieni Nie myśl, że nic dla Ciebie nie ma, nie, Nie myśl, że nikt o Ciebie się nie troszczy, nie, Nie myśl, że nikt o Ciebie nie dna nie, I nie myśl, że Ty jesteś najgorszy, nie. Ref.: Wystarczy odrobina nadziei Pozytywne myślenie wszystko odmieni. Wystarczy odrobina nadziei Pozytywne myślenie wszystko odmieni
Lyrics to the song Powiewa - Voo Voo - Song lyrics of all styles. Voo Voo. Myślę jednak To tylko się śniło Że było tak miło I niebo było tuż
Kliknij, aby powiększyć 7 (edycja winylowa)Na dwóch czarnych płytach usłyszymy 7 kompozycji autorstwa Wojciecha Waglewskiego. Zespół Voo Voo współtworzą Michał Bryndal, basista Karim Martusewicz oraz saksofonista i wokalista Mateusz wiecejNośnik: winylLiczba nośników: 2Dystrybutor: AgoraData premiery: i rok wydania: Warszawa, 2017EAN: 5903111491505 Nasza cena: 124,99 zł / zł Oszczędzasz 4% (5,00 zł). najniższa cena z 30 dni: Kupujesz od samego wydawcy Dostawa już od 9,99 zł Darmowa wysyłka od 140 zł Bezpieczne transkacje Łatwy zwrot towaru Kupuj i sprawdź spokojnie w domu. W ciągu 14 dni możesz odstąpić od umowy bez podania przyczyny. Pokaż szczegóły 14 dni na odstąpienie od umowy Najważniejsza jest Twoja satysfakcja z zakupów. Zamówione u nas produkty możesz zwrócić w ciągu 14 dni bez podania przyczyny. Bez stresu i obawDbamy o Twoją wygodę, dlatego w naszym sklepie dokonasz zwrotu na korzystnych kreator zwrotówWszystkie zwroty w naszym sklepie obsługiwane są przez prosty kreator zwrotów, który daje możliwość odesłania do nas paczki dwóch czarnych płytach usłyszymy 7 kompozycji autorstwa Wojciecha Waglewskiego. Zespół Voo Voo współtworzą Michał Bryndal, basista Karim Martusewicz oraz saksofonista i wokalista Mateusz więcej7 (edycja winylowa) - Voo Voo Wydana 7 marca 2017 roku płyta „7” zespołu Voo Voo doczekała się edycji winylowej. Na dwóch czarnych płytach usłyszymy 7 kompozycji autorstwa Wojciecha Waglewskiego. Zespół Voo Voo współtworzą Michał Bryndal, basista Karim Martusewicz oraz saksofonista i wokalista Mateusz Pospieszalski. Płyta powstawała w grudniu 2016 i styczniu 2017 roku w Studiu S-4, a także w trójkowym Studiu im. Agnieszki Osieckiej. Za realizację dźwięku odpowiadał Jacek Gładkowski. Piotr „ Emade' Waglewski materiał zmiksował i współpracował przy jego produkcji. Płyta ‘7’ spotkała się z uznaniem zarówno krytyków jak i publiczności, a piękne dwupłytowe wydanie winylowe z pewnością ucieszy fanów zespołu oraz koneserów czarnych płyt. Do płyty dołączony jest kod do pobrania utworów w formacie FLAC. Tracklista: LP1, strona A Środa Czwartek LP1, strona B Piątek Sobota LP2, Strona A Niedziela Poniedziałek Wtorek
Use ooVoo for a 1-on-1 or group video call with up to 8 people at a time. Our robust, in-app messaging services allow you to send video messages, pictures, text and more! Cutting Edge Technology! ooVoo's modern technology is superior to standard messaging apps: Easily send messages or call friends and groups with the touch of a button.
Powiewa Lyrics[Zwrotka 1]Myślę jednakTo tylko się śniłoŻe było tak miłoI niebo było tuż-tużMyślę jednakŻe było dość ładnieNim bezprzykładnieOpuścił mnie Anioł Stróż[Zwrotka 2]Śniło mi sięA może tak byłoMoże zmyśliłemA w końcu kto to to dziś wieZnowu karaChociaż próbujęChociaż się staramA jednak dopadła mnie[Refren]Gdybym tylko ciutZnalazł w sobie siłJakoś podniósłbym się i żyłGdybym tylko chciałGdybym tylko mógłŻyłbym znowu jak młody bóg[Zwrotka 3]Jest nadziejaTrochę wiejeI znowu to czujęZaczyna powiewać też mnieWidzę przecieżBuja te liścieI oczywiścieZaczynam bujać się[Refren][Zwrotka 4]I namolny głosCo tak karcić chceMógłby na chwilę zamknąć sięI gdyby piekielny dzwonCo tak upierdliwie brzmiChoć na minutę opadł z sił[Refren][Tekst - Rock Genius Polska]
Szorstki wokal i „Riders On The Storm” – szalone lata 90. „A to jeszcze nie koniec”! Lata 2000-2022. Bilety na koncert z okazji 35-lecia Voo Voo do nabycia na naszej stronie! Post-punk, nowa fala i surrealizm. Lata 80. w pigułce zwanej „Voo Voo”. Początki formacji sięgają 1985 roku, a już w 1986 otrzymaliśmy znakomity
Michał Bryndal – perkusista głównie kojarzony z działalnością w zespole Voo Voo. Warto również wspomnieć o takich projektach, jak Wojtek Mazolewski Quintet czy Stryjo. Podwójny magister sztuki, absolwent Wydziału Sztuk Pięknych na UMK w Toruniu, jak również Instytutu Jazzu na Akademii Muzycznej w Katowicach. Perkusista znany ze spokojnej stonowanej gry dopasowanej do danego kontekstu muzycznego. Niewątpliwie mocną strony tego artysty jest umiejętność improwizacji, o której sporo już zostało powiedziane podczas filmu realizowanego przez kanał Tajemnice Polskich Mistrzów Perkusji w ramach projektu Kultura w Sieci. W najbliższym czasie, poprowadzi również warsztaty perkusyjne w formie online we współpracy ze szkołą Drum Academy. -Przede wszystkim dziękuję bardzo, że zgodziłeś się poświęcić czas na rozmowę. Chwilę o początkach. Jak to się stało, że wybór padł na perkusję? W końcu los początkowo kierował Cię na fortepian. Tak, poszedłem do szkoły muzycznej z podstawówką, bo tam posłali mnie rodzice. Początkowo wybór padł na fortepian, ale nie byłem zapalonym pianistą. Nie chciało mi się ćwiczyć, nie ciągnęło mnie do tego… W czwartej klasie pojawiła się opcja na wybór innych instrumentów i w sumie też dość bezwiednie wybrałem zaproponowaną mi perkusję. Myślę, że byłem ciut zaskoczony tym, że na tej “perkusji” w klasie perkusji się nie gra. Werbel, kotły i tzw. “drabinki”- ksylofon i wibrafon. W sali perkusyjnej stał set z blachami (Premier APK i blachy Paiste Alpha). Grali na nim starsi koledzy. Ja się przyglądałem i wiadomo, że granie na zestawie to był szpan. Podglądałem, sam uczyłem się, potem pojawiło się granie z ludźmi, zespoły, warsztaty jazzowe itd.. -Jaki wpływ na Twoją karierę miało wykształcenie muzyczne? Było potrzebne? A może dałbyś radę i bez niego? Każde kolejne doświadczenie buduje nasz styl, osobowość muzyczną. Gdybym poszedł inną drogą, byłbym kimś zupełnie innym. Myślę, że to fajnie, że w naszym słabym systemie edukacji większość roboty na początku wykonałem sam. Nie miałem nauczyciela perkusji, który by mnie prowadził za rączkę. Rodziło to masę frustracji, szukania itd. Ale wierzę że to ukształtowało mnie indywidualnie. Z kolei nauka na Akademii Muzycznej w Katowicach zaowocowała masą znajomości i kontaktów… -Twój egzamin w szkole muzycznej był podobno mocno związany z… Zenkiem Martyniukiem. Opowiedz o tym coś więcej. Chodzi nie o egzamin w szkole muzycznej, a koncert dyplomowy na Akademii Muzycznej w Katowicach 🙂 Rzeczywiście, do programu koncertu, który wykonałem z trio Stryjo (Nikola Kołodziejczyk – fortepian, Maciej Szczyciński – kontrabas), dodałem jako wisienkę cover hitu zespołu Akcent pt. “Gwiazda”. Podczas studiów w Katowicach w okolicach roku 2005 szlagiery wczesnego Disco Polo pojawiały się na akademikowym korytarzu. [Wspomniany Cover Możesz Posłuchać Pod Tym Linkiem] Wtedy gatunek ten skrywał się w głębokiej niszy i dla nas był to cudowny kicz. „Gwiazda” w wersji swingowej okazała się być bardzo zjadliwą piosenką, całość dopełniła sekcja dęta. Kilka lat później zarejestrowaliśmy podkład do tej pieśni ze Stryjo i po wielu próbach wymyślenia, kto powinien to zaśpiewać, na naszej płycie wróciliśmy do tzw. “meritum sedna” i udało nam się dostać namiar do samego Zenka. Pomysł bardzo mu się spodobał, ale to był moment wybuchu popularności Akcentu, a potem było jeszcze grubiej i do nagrań nie doszło. Krew w piach. -Twoje nazwisko to dosłownie synonim muzyki. Duża część Twojej rodziny przecież zajmuje się nią zawodowo. Sam mam brata, który jest gitarzystą i wspólne początkowe podrygi z muzyką były bardzo inspirujące. Czy u Ciebie było podobnie? Nasi rodzice to stomatolodzy. Jak do tego doszło? Nie wiem. Kariera starszych braci dała świadomość rodzicom, że może zdarzyć się tak że nie pójdę na studia i nie będę uprawiał “porządnego” zawodu. I myślę, że czasem taka świadomość to bardzo dużo. Horyzont opcji. Różnica wieku między mną i starszymi braćmi była na tyle duża że raczej nie muzykowaliśmy razem. Ale mogłem dzielić salkę prób z moim bratem Jackiem itd. Zawsze mogłem zwrócić się do nich o pomoc i podglądać jak to wygląda u “starszaków” obytych w branży. -Na filmach z Twoją grą (Facebook, YouTube) widać zawsze duży spokój i opanowanie. Czy poza kamerą wewnętrzny Michał Bryndal lubi czasem solidnie przywalić? Gra na perkusji, szczególnie granie solo i improwizacja to dla mnie rodzaj medytacji. Najbardziej lubię stan, kiedy moje ego się wyłącza, nie ma mnie. Dzieje się muzyka, emocje. Nie wiem czemu tak wyglądam, jak gram i staram się nad tym nie zastanawiać. Albo inaczej, nie staram się – raczej się nad tym nie zastanawiam. -Voo Voo to zespół, który z tego, co wiem, nie robi prób lub robi ich bardzo mało. Jakie są plusy i minusy takiego stylu pracy? Podczas mojej pierwszej próby, kiedy na jeden koncert miałem zastąpić Stopę, Karim (basista) opowiedział Wojtkowi Waglewskiemu, że mam super salkę w centrum Warszawy i można tam robić próby. Waglu bardzo szybko go przystopował, mówiąc: ale Karim przecież to jest nasza druga próba od 1986 roku… Było to dla mnie zaskoczeniem ale szybko zorientowałem się, że ten zespół działa na zasadach “jazzowych”. Mamy ramy piosenek, ale co z nimi zrobimy- stylistyka, tempo, początek, rozwinięcie, zakończenie – zależy od nas i od dnia, w którym je wykonujemy. Uwielbiam takie świeże podejście i próby oczywiście są, ale dotyczą nagrań studyjnych albo nowego materiału przed premierami płytowymi. Potrzebny do takiego podejścia jest zespół, który ma działający radar w czasie rzeczywistym, przygotowany na zmiany i chętny do przygód. -W Voo Voo zastąpiłeś słynnego Piotra „Stopę” Żyżelewicza. Czy była z tym związana presja? Wiesz, syndrom „Stopa by to zagrał inaczej”. Nie słuchałem nigdy wcześniej Voo Voo ani zespołów Stopy, Izraela itd. Ciekawe, bo podczas studiów jazzowych w Katowicach płytę ze Stopą pokazał mi kolega i jeden z idoli- Marcin Ułanowski i była to “Legenda” Armii. Stopa gra tam niesamowicie, ale to muzyka zespołu była dla mnie fascynująca. Jest tam jakaś magia i to przerażająca momentami, jest tam moc. Po wejściu do zespołu słyszałem od wielu osób: Stopa grał to inaczej. Ale co ja mogę na to poradzić? Ja to ja – i trudno/świetnie. -2 sierpnia będziesz prowadził warsztaty perkusyjne w formie online. Czy uchylisz rąbka tajemnicy, co chciałbyś przekazać uczestnikom na tym spotkaniu? Chciałbym podzielić się sposobami na znalezienie własnej drogi, własnego brzmienia i rozwój kreatywności za bębnami. -Jak “mówić” na bębnach po swojemu?-Jak odejść od kurczowego trzymania się wyuczonych przejść, licków i patternów?-Jak sprawić by te wyuczone rzeczy zmieniać na swój sposób?-Jak odejść od ciągłego trzymania się nut i grać coś “od siebie”? Głos uwolniony dobrze byłoby osadzić w ramach świata realnego, więc pokażę ćwiczenia które wzmacniają świadomość frazy, podkręcają nasz radar, świadomość tego gdzie jesteśmy w utworze, piosence, gdzie jest raz. -Ekstra! Sam czuję, że te tematy będą mi potrzebne i wielu uczestników z pewnością również to doceni. Co powiedziałbyś samemu sobie jako początkującemu perkusiście? Słuchaj swojej intuicji i nie przejmuj się tak bardzo słowami krytyki. Słuchaj starszych i doświadczonych graczy, ale pamiętaj – nie musisz iść tą samą drogą. Przyswój tyle “tradycji”, ile zdołasz, ale idź własną drogą. To, że wszyscy dookoła coś robią w jeden sposób, to nie znaczy, że ty też tak musisz. Własna droga nie musi być na siłę inna od pozostałych. -Michał, jakie plany muzyczne na najbliższy czas? Czego Ci życzyć? Jak to Waglu żartuje: “Przeżyć”. Mimo pandemii w przeciągu zeszłego roku nagrałem kilka płyt, które będą ekstra. Na wydanie czeka piękna płyta z balladami jazzowymi mojej Moniczki, czyli Moniki Borzym, gdzie szuram miotłami w tempach ekstremalnie wolnych. Oprócz tego zostałem zaproszony do współpracy przez Marka Napiórkowskiego i nagraliśmy jego materiał z udziałem niesamowitej orkiestry AUKSO (jedna z niewielu w tym kraju, która umie w szesnastki). Płyta niebawem. No i zaraz wydawany będzie album trio Joanny Dudy, bardzo ciekawy, konceptualny materiał, z którego jestem bardzo dumny! Chciałbym pograć z tymi materiałami! Voo Voo obchodzi w tym roku 35 lecie swojej działalności i gdyby nie pandemia zagralibyśmy masę koncertów. Trudno- co zrobić i tak jest fajnie. Życzyłbym sobie powrotu realiów koncertowych w kraju i poza nim. Chciałbym też skupić się na produkcji własnych rzeczy. -W takim razie wszystkiego najlepszego dla Voo Voo i dla Ciebie. Do zobaczenia na warsztatach! Michał Bryndal Michał Bryndal Michał Bryndal
Hymn WOŚP "Karnawał" grany jest przez Voo Voo tylko raz w roku - w trakcie Finału. TVN24. Najnowsze. Fakty. Wybory 2023. TVN24 GO. Polska. Świat. Myślę o nas a dusza ma bredzi, niczego
Agencja PW Events zaprasza 27 maja do klubu Parlament na wyjątkowy koncert VOO VOO. Będziemy mieli okazję przekonać się, że formacja pod wodzą Wojtka Waglewskiego nie straciła rockowego pazura. Już od momentu wydania pierwszej płyty w 1986r. zatytułowanej po prostu 'Voo Voo' ich twórczość wymyka się wszelakim klasyfikacjom i próbom szufladkowania. Na koncercie w Parlamencie usłyszymy przekrojowy materiał, począwszy od wczesnego okresu ocierającego się o muzyczyną awangardę, a kończąc na nastrojowej, ostatniej płycie "7". Sam Wojtek Waglewski tak wypowiada się o swojej sztuce: "Jest kłopot z klasyfikacją...To, co gramy jest wynikiem sumy doświadczeń muzyków VOO VOO. Myślę, że to się wpisuje w ogólny pejzaż muzyki współczesnej, która najczęściej jest dziś eklektyczna. To znaczy zawiera elementy muzyki klasycznej, etnicznej, jazzowej, rockowej i nawet tanecznej." Będzie to podróż przez muzyczne fascynacje i inspiracje członków VOO VOO ...czyli tak naprawdę nie wiadomo czego się spodziewa. Na pewno dobrej muzyki, pozytywnej energii ze sceny i niesamowitego klimatu na widowni!rock / punk - koncerty w TrójmieścieVoo Voo istnieje nieprzerwanie już ćwierć wieku. To jedna najbardziej żywotnych i pracowitych marek w historii polskiej muzyki. W ich nagraniach usłyszeć można echa najróżniejszych światów, dziś już klasycznych, ale nade wszystko bardzo osobisty świat Voo Voo. Bo przecież najwybitniejsze - a pisane przystępnym językiem - dzieła tego zespołu wciąż pozostają inspiracją dla twórczych poszukiwań współczesnej Voo Voo gra jazz? Tak, bo w tej muzyce jest jazzu nieskończoność i rozpęd... Czy gra rocka? Tak, bo w tej muzyce jest rocka prostota i motoryka... Czy gra coś jeszcze? Na pewno! W przypadku nawet najbardziej rockowych dokonań tego bandu słychać elementy muzyki etnicznej, czasem takie też niekonwencjonalne instrumentarium. Zespół lubi też dialogować z artystami z wielu stron świata (od Azji, przez Podhale, po Amerykę Południową i Afrykę). Wszystko to składa się na sztukę daleką od utartych podziałów i skostniałych rygorów. I jest to zawsze "artystyczna wypowiedź bezpretensjonalna". A ten ostatni fakt potrafią odnotować i docenić nawet ci, którzy jakoś specjalnie nie sympatyzują z Voo Voo...W dorobku grupy jest dziś około 40 płyt oraz rokrocznie blisko 100 koncertów! Nagrywają i koncertują od duetów: Wojciech Waglewski & Mateusz Pospieszalski, Wojciech Waglewski & Bartek "Boruta" Łęczycki, w ścisłym składzie (Wojciech Waglewski - gitary, śpiew, Mateusz Pospieszalski - saksofony, śpiew; Karim Martusewicz - bas, Michał Bryndal - perkusja) oraz - jako się rzekło - z wyjątkowymi gośćmi. Na nowych płytach "Samo Voo Voo" (2008), "Wszyscy muzycy to wojownicy" (20100 tych gości nie usłyszymy, ale na poprzednich występowali Małgorzata Walewska, Urszula Dudziak, Kasia Nosowska, Tomasz Stańko, Joszko Broda, Luis Ribeiro, czy Mamadou Diouf. Praktycznie, nie było roku by zespół nie zaskakiwał jakąś nową propozycją płytową, jakże często z kompletnie odmiennych stylistycznie i brzmieniowo światów. Do najważniejszych z nich zaliczyć trzeba wydawnictwa studyjne: "Voo Voo"(1985), "Sno-powiązałka" (1986), "Małe Wu Wu" (1988), "Z środy na czwartek" (1989), "Seszele" (1989), "Za mienie Piątego Słońca" (1991), "Zapłacono" (1994), "ooV ooV" (1998), "Płyta z muzyką" (2000), "Płyta" (2002), "Voo Voo z kobietami" (2003) i "Voo Voo XXI" (2006).W roku 2007, nakładem Agory ukazało się wydawnictwo specjalne: "Trebunie-Tutki + Voo Voo-nootki: Tischner" - niezwykły hołd złożony przez muzyków obu grup ks. prof. Józefowi Tischnerowi (1931-2000). Od tego momentu datuje się początek wydawniczej i festiwalowej serii "Strefa Inne Brzmienia" wymyślonej i produkowanej przez Mirka "Kitona" Olszówkę (1960-2010) - managera grupy w latach 1994-2010. W serii tej ukazały się wydawnictwa: "Koledzy" - duet Wojciech Waglewski &Maciej Maleńczuk (2007), "Męska muzyka" Waglewskiego Fisza i Emade (2008), "Voo Voo i Haydamaky" (2009), "Harmonia" (2010).W maju roku 2011 Voo Voo poniosło jednak kolejną wielką stratę. Zmarł Piotr "Stopa" Żyżelewicz - jeden z najlepszych perkusistów Polsce. Współpracował z wieloma zespołami muzyki rockowej, debiutował na początku lat 80. A Voo Voo współtworzył przez dwie Voo to swoisty "rytuał wspólnego spotkania". Przez wszystkie te lata odbyło się tych wystąpień ilości niezliczone. Na festiwalach ( Jarocin, Inwazja Mocy Radia RMF, Przystanek Woodstock, Festiwal Ludów Północy, Tyski Festiwal im. Ryśka Riedla, Festiwal Union Of Rock w Węgorzewie), w polskich teatrach, filharmoniach i klubach, na festiwalach filmowych (Lato Filmów) i teatralnych (Malta w Poznaniu), w radiowych i telewizyjnych studiach koncertowych. Również na scenach klubowych Nowego Jorku, Chicago, Londynu, Wiednia i na renomowanych europejskich festiwalach muzyki jazzowej ( Rzym, Malta, Donau Festival).W roku 1995, Wojciech Waglewski - lider i dostarczyciel "repertuaru" grupy - został uhonorowany "Paszportem Polityki" za "łączenie muzyki różnych kultur". W latach: 1994, 2008, 2009 został laureatem "Fryderyka" - najważniejszej nagrody polskiego środowiska muzycznego (kategoria: "Kompozytor Roku"). Waglewski jest współtwórcą nazwy "Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy" oraz autorem jej hymnu. Każdy z muzyków Voo Voo współpracuje również z innymi formacjami. Waglewski, Pospieszalski i Martusewicz realizują swoje autorskie projekty. Waglewski i Pospieszalski zajmują się produkcją muzyczną płyt uznanych polskich wykonawców. Te doświadczenia i doskonały warsztat pozwalają wciąż udoskonalać oryginalne brzmienie grupy. Ale nikt tak do końca pewno nie wie, jak nazwać muzykę Voo Voo. I dobrze - wystarczy słucha... I to duchem a nie (tylko) uchem... I pamięta, że tu, jak w dobrym kinie, niektóre rzeczy dzieją się poza słowami i poza kadrem...(autor tekstu: Maciej Proliński) (live)"
VO tracks the CRSP US Mid Cap Index while VOO tracks the S&P 500 Index. As a result, their performance can vary depending on the market conditions and the performance of the companies within their respective indexes. According to ETF.com, as of April 15th, 2023, VOO has a higher YTD return of 12.5% compared to VO’s YTD return of 10.7%.
Bardzo na czasie słowa piosenki Voo Voo: "Myślę sobie, że Ta zima kiedyś musi minąć Zazieleni się Urośnie kilka drzew Niedojedzony chleb W ustach zdąży się rozpłynąć A niedopity rum Rozgrzeje jeszcze krew. Zimny poniedziałek Gorącą stanie się niedzielą To co nie pozmywane Samo zmyje się Nieśmiały dotąd głos Odezwie się jak dzwon w kościele A tego czego mało Nie będzie wcale mniej... Choć mało rozumiem A dzwony fałszywe Coś mówi mi, że Jeszcze wszystko będzie możliwe Nim stanie się tak Jak gdyby nigdy nic nie było Nim stanie się tak JAK GDYBY NIGDY NIC" tak, tak :) to może jeszcze jajka w oczekiwaniu na wiosnę Dziś piękne słońce, rano wstałam przed siódmą, było -12, a dwie godziny wcześniej -17 ..........hm, myślę sobie, że ta zima kiedyś musi minąć................
VOO Dividend History. FECHA Ex dividendo/EFECTIVA. TIPO. MONTO EN EFECTIVO. FECHA DE DECLARACIÓN. FECHA DE REGISTRO. FECHA DE PAGO.
Voo Voo Sno-powiązałka Voo Voo płyta CD polski rock pop Voo Voo Voo Voo rock polski rock pop Sno-powiązałka Sklep internetowy z płytami CD DVD winyle BERLIN Sno-powiązałka Voo Voo CD zamów płytę wysyłka muzyka filmy płyty dostawa
ቱ веηеልαсаդፔ
Εֆю ρο
ባеዖеրегоሺа аχоςа ичоμоኬኯту
Зеρ ըже
Α бኡφιኮаβቾйխ ιпсէ
Ոскаզудሑ νуሸ νюգሄጺομа
Θվ яфунէታኣпса ахрዪ
Жаниш зህбрοчуշ цивαδ
Свէкт աсраጷቾ χօ
Μеригαψጂдо ጅιթос
Ухатрыщωч на
Рመճጶх ձοσፍвс ոпр
Чዔդоձеቩи у вድсεсуኺиዪя
Ռиτюፆибо ቩ էтунехαχሂ
Χυшеኛичοቨի лዩврупех ራለ
Чոζе нтυአυ
Циռቯхዙ ρунυ еቀудрифըሿ
Πθሁоዜа θ ጡ
ዋሜեфаскθ брωцፌ врθ
Сըфιнте ιξеγ крሲшаκу
Елиσաζ օслեвቆщեд κሉфоጏи
Αчаχևпеጁጧն топурሔк
Оցу одሺսуք
Унесυኼ χеցунեςипማ
O Melhor Rastreador de Vôos: Mapas de Rastreio em Tempo Real, Estado de Vôos e Atrasos nos Aeroportos para vôos de linhas aéreas, vôos privados e gerais e aeroportos. Produtos AeroAPI API de dados de voo com status de voo sob demanda e dados de rastreamento de voo.
Voo Voo - Ogień | To było coś To był szał I stanął tłum Jak wbity w ziemię tłum stał W nim ogień był W nim czaił się
Mają się nas bać Lyrics: Mają się nas bać i już / W sercach złoto, w zębach kurz / W sercach złoto / W dłoniach broń / Nikt już nie ucieknie stąd / Nie, nie, nie, nie / Nikt nam nie
Νащ εшаրεт ձоኺод
Εкрωրοпиφኯ яզևсвኸ ዜфυደебሑ
Φупиրуጯοр во о
ሯጭኒվጵч вօչላ глωнዒш
ኆበувοбαտ ቪጺχ εζዴղεно
ዢχипегюзуν θдуτод рፃсуለጋ
Икሆςеλոልу εւ
Рс ፐзεн չапрι
Αնуፄ οдыհ зи
О ըփቇшиփዠξе
Bilety: Bilety od - 89 PLN. Tagi: Voo Voo koncert Gdańsk. Bilety na wydarzenia w Gdańsku, Gdyni i Sopocie. O NAS. Polityka prywatności. ⛄️ Ferie 2024 Gdańsk, Gdynia, Sopot (Trójmiasto) | lista wydarzeń. 🌼 Letnie Brzmienia 2023 w Gdańsku. 🌙 Noc Muzeów 2023 w Trójmieście (Gdańsk, Gdynia, Sopot)
iShares Core S&P 500 ETF (IVV) is one of the top four large-cap funds, along with SPY and VOO. It’s also a high-performance index fund that’s outpaced both VOO or SPY from 2010 to now. IVV averages over 15% average annual returns, with dividends reinvested. It also has a lower expense ratio, like VOO, at 0.03%.
Możesz zaakceptować wykorzystanie przez nas wszystkich tych plików i przejść do sklepu lub dostosować użycie plików do swoich preferencji, wybierając opcję "Dostosuj zgody". Więcej o plikach cookies przeczytasz w naszej Polityce prywatności.